
W 2016roku zrobiłam najważniejszą rzecz w moim (dotychczas) życiu-pierwszy tatuaż. Nigdy nie byłam zwolenniczką tatuowania sobie całego ciała lub chociaż jego połowy. Szczerze? Nie było tak,że tatuaż był moim wielkim marzeniem czy postanowieniem na tamten rok.
Po prostu siedząc w domu i zapraszając gości na moją imprezę osiemnastkową koledzy z klasy zapytali mnie co chcę dostać jako prezent-wtedy powiedziałam,że bon na tatuaż. Wiedziałam,że go dostanę i będę musiała go sobie zrobić,nie było odwrotu-zaczęłam więc szukać sobie wzoru już wtedy i z dnia na dzień pragnęłam go coraz bardziej. Chciałam napis, więc kilka razy wieczorem nawet robiłam go sobie markerem żeby sprawdzić jak on będzie wyglądać i przemyśleć czy na pewno go chcę. Zaraz,zaraz... tak na prawdę to nie miałam przemyślane jeszcze co tam będzie dokładnie napisane, pisałam jakieś przypadkowe słowa. Jedyne co wiedziałam to gdzie on będzie.
Gdy dostałam w końcu bon biegałam jak głupia i cieszyłam się niezmiernie, od razu poleciałam z nim do rodziców i w ten sposób dowiedzieli się też oni. Za dwa dni poszłam do salonu z myślą,że i tak będę musiała czekać na wykonanie go z jakiś miesiąc i będę miała czas na dokładniejsze przemyślenie tego czynu. Podchodzi do mnie tatuażysta, mówię wszystko co należało,że chcę tatuaż jak na zdjęciu tylko inny napis i kiedy jest najbliższy termin. Odpowiedź była dla mnie szokująca-JUTRO GODZINA 16. To co?zapisujemy? -Tak,zapisujemy
I wyszłam z salonu, a raczej wybiegłam podskakując z radości. Całą drogę cieszyłam się jak głupia od ucha do ucha. W kilka sekund podjęłam taką decyzję mimo tego,że bon miał rok ważności. W drodze powrotnej autobusem zaczęłam szukać napisu, znalazłam w ciągu 5 minut-
"Never a failure, always a lesson" (z ang. nigdy porażka,zawsze lekcja), a niedosłownie sensu domyślił się chyba każdy, po prostu uczymy się na błędach.
Zdecydowałam się na ten napis i myślę,że nie jest to rzecz,której będę żałować,ponieważ tak jak zaraz zobaczycie jest to tatuaż w niewidocznym miejscu i tak jakby dla mnie. Służyć mi będzie jeszcze również jako ozdoba na plaży podczas wakacji co strasznie mnie cieszy bo wygląda na prawdę według mnie fajnie.
Zaczęłam się stresować godzinę przed wizytą w salonie. Okolice żeber...podobno nieźle boli-słyszałam od co drugiej osoby w klasie i z każdym wypowiedzianym takim słowem odbywał się u mnie zgrzyt zębów. W głębi duszy cieszyłam się niezmiernie i mogłabym całemu światu ogłosić i wykrzyczeć w autobusie: Słuchajcie ludzie właśnie jadę na tatuaż,trzymajcie za mnie kciuki.
Wiecie czego się najbardziej bałam gdy weszłam do salonu? rozebrania się. "Pierwszy tatuaż i w takim miejscu..co za odwaga"-mówił do mnie tatuażysta. Wchodząc do salonu zauważyłam około 5ciu mężczyzn, w tym jeden leżał na łóżku grając na telefonie z odsłoniętą łydką. W tym czasie drugi mężczyzna robił mu tatuaż. W głowie miałam tysiąc myśli: a ja co? też będę przy nich leżeć?
Jakież było moje szczęście gdy okazało się, że będę mieć wykonywany tatuaż w pokoju obok.
Nie musiałam się niczym przejmować, byłam zasłonięta i mogłam czekać już tylko na tą chwilę-chwilę wbicia mi igły. Z początku usiadłam do komputera i miałam wybrać sobie czcionkę słów, była to chyba już 5ta od góry, zrobiliśmy przymiarki rozmiarów tatuażu i do dzieła. Gdy leżałam na łóżku i zobaczyłam tą igłę myślałam,że zacznę się trząść ze strachu. Tatuażysta przekonywał,że to nic bolącego i zaproponował,żebyśmy najpierw wytatuowali przecinek, zgodziłam się i jak powiedział JUŻ to nie dowierzałam,bo naprawdę tego nie poczułam.
Zaczął więc resztę
Czy sprawiło mi to ból? Niezbyt. Były takie momenty gdy wbijał igłę blisko żeber ja musiałam wtedy zacisnąć ręką swoje włosy,ale nie był do ból nie do zniesienia. Widaje mi się,że gdybym się później bardziej stresowało powinno mnie to boleć,ale byłam taka podekscytowana, że po prostu o tym zapominałam, a myślami byłam gdzie indziej,
Wiesz jak sprawdzić ból robienia tatuażu? Weź teraz swoją prawą dłoń i wbij z całej siły swój paznokieć w skórę lewej ręki.Teraz przeciągnij w dół paznokieć dalej wbijając go w skórę. Nie boli aż tak,co? Da radę wytrzymać? Pewnie,że się da,a tymbardziej tylko 30minut-bo tyle zajęło mi zrobienie tego tatuażu.
Zawinięta folią mogłam opuścić salon,wyszłam z instrukcją obsługiwania się z nim w ciągu 2 tygodni po wykonaniu i poleciałam do apteki kupić maść. Moja skóra przyjęła tusz na prawdę bardzo dobrze. Podczas czasu gojenia nie poczułam żadnego bólu,szczypania,nie miałam gorączki. Kompletnie nic,a nic. Jedyne co się u mnie pojawiło to małe krosteczki wokół,ale to było spowodowane uczuleniem na maść więc zaczęłam smarować wazeliną i było po problemie :)

Podsumowując,powiem tylko jedną uwagę,którą również powiedział mi tatuażysta:
UWAGA! UZALEŻNIA!
i wiecie co? Cholerka,miał rację. Teraz mam bzika na punkcie innych tatuaży i nie mogę się doczekać aż uzbieram na następny! :)


Ja też planuję zrobić tatuaż, ale nie jestem z tych osób, co się boją ;) Twój bardzo mi się podoba, jest delikatny i subtelny. Buziaki, Natalia z bloga nati-jest-fit.blogspot.com
OdpowiedzUsuńOj, ja jakoś nie jestem zwolenniczką tatuaży, w ogole mnie nie ciągnie - chyba, że henna, która nie zobowiązuje. Ale szanuję :) Podoba mi się Twój. Podobają mi się takie subtelne napisy.
OdpowiedzUsuńhttp://karina.stankowicz.pl
Pierwszy tatuaż zawsze boli potem wiesz co i jak. Ja do tej kwestii jakoś nie jestem nastawiony optymizmem czy robić bo w zwyczajnie nie mam w planie taką akcje. Gratulacje odwagi. Fajny masz i oryginalny wzór
OdpowiedzUsuńTeż planuje zrobić tatuaż na żebrach, może w końcu się odważę po przeczytaniu Twojego posta :)
OdpowiedzUsuńmnie bardzo podobają się rękawy, jednak u siebie jakoś sobie tego nie wyobrażam ;p
OdpowiedzUsuńMi to samo-Szczególnie u młodych dziewczyn! Jednak osobiście hamuje mnie wizja przyszłości z takimi dużymi tatuażami :*
UsuńZawsze chciałam mieć tatuaż. Zazdrosze. Bardzo piękny.
OdpowiedzUsuńMnie nie przekonuje tautowanie ciała, ze względow estetycznych. Poza tym szybko nudzę się
OdpowiedzUsuńJa planuję zrobić sobie tatuaż w przyszlości :D
OdpowiedzUsuńrilseee.blogspot.com
Myślałam kilka razy nad wytatuowaniem sobie jakiegoś napisu lub czegoś minimalistycznego co będzie mieć jakieś znaczenie, jednak ból mnie przeraża i wiem że po jakimś miesiącu mógłby mi się znudzić. Niestety.
OdpowiedzUsuńMÓJ BLOG!
Super tatuaż!
OdpowiedzUsuńZazdroszcze!
Ja sie za bardzo boje;)
http://www.flarri.com/
Planuje tatuaz ale tak sie boje bolu...
OdpowiedzUsuńOLIVKV.BLOGSPOT.COM-KLIK
Uwielbiam tatuaże ale boję się <3
OdpowiedzUsuńNie jestem zwolenniczką tatuowania ciała, nie czuję potrzeby wypisywania jakichś cytatów czy sentencji, bo to czym kieruję się w życiu mam zakodowane w swojej głowie. Nigdy nie chciałam tatuażu i raczej się to nie zmieni ;)
OdpowiedzUsuńTatuaż powinien być bardzo przemyślany, coś co teraz jest modne za jakiś czas będzie kiczem. Ja swój planuję od dłuższego czasu i już niedługo go zrobię :)
OdpowiedzUsuńJa nie mam- kiedyś chciałam i wydawało mi się że mam przemyślany wzór- dziś bym go nie chciała i cieszę się że tego nie zrobiłam.
OdpowiedzUsuńja bym chciała znak nieskończoności i ewentualnie data narodzin córki. może kiedyś się zdecyduje, bólu się nie boje, ale na razie nie chce sie "okaleczać" ;) a tatuaż bardzo fajny.
OdpowiedzUsuńkiedys chcialam mieć tatuaz jak bylam mlodsza, teraz juz mnie to nie kusi
OdpowiedzUsuńNapis taki prawdziwy, życiowy. Dobry pomysł na prezent mieli Twoi znajomi. Ja na razie się powstrzymuję - czekam aż zrobię masę, bo nie zniosłabym bólu rysowania igłą po kościach. Sama zamierzam coś zaprojektować. Twoje mięśnie zamortyzowały ból, nie wszyscy mają takie szczęście (w sensie: ciesz się, ze jesteś szczupła, a nie chuda). Upewniłaś mnie tylko, że powinnam sobie na razie darować. Dobry pomysł na test wytrzymałości.
OdpowiedzUsuńhttp://screatlieve.blogspot.com
Mi podobają się takie delikatne tatuaże - sama raczej bym się nie zdecydowała, ale nigdy nie mówię nigdy ;)
OdpowiedzUsuńA ja mam teoreteoretycznie termin na sierpień 2018 w studiu u nas w mieście u jednego z najlepszych tatuazystow 😊 czy to wypali? Nie wiem. Chce mieć z tyłu na plecach lub "nad pupa".Rok temu się nie udało ze względu na operację. Obawiam się, ze blizna bedzie w tej chwili duża przeszkoda :(
OdpowiedzUsuńTakże mam tatuaż, mały napis na nadgarstku. Delikatne napisy bardzo mi się podobają. Jednak co za dużo to niezdrowo, jak widzę te całe rękawy to mam ochotę uciekać.
OdpowiedzUsuńJa chyba nigdy nie zdecydowałabym się na tatuaż.
OdpowiedzUsuńJa nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na tatuaż. Po prostu ich nie lubię i jest to nie lada wyzwanie.
OdpowiedzUsuńOo wygląda super! <3
OdpowiedzUsuńFajny sobie zrobiłaś tatuaż. Ja od jakiegoś czasu planuje zrobić jakiś niewielki na nadgarstu. Mam już nawet mały projekt jak będzie wyglądał
OdpowiedzUsuńJa mam nieduże serduszko na przedramieniu. I szczerze to śmieszy mnie jak ktoś mówi, że tatuaż boli. Ja praktycznie nie czułam zadnego bólu.
OdpowiedzUsuńChce zrobic sobie delikatny , skromny. Bol mnie nie powstrzymuje . tylko na wzor nie mogę się zdecydowac :)
OdpowiedzUsuńPodobają mi się delikatne tatuaże, ale sama chyba się nie odważę :)
OdpowiedzUsuńLovely look.
OdpowiedzUsuńI share your blog.
BLOG
Ja uważam, że zrobienie sobie tatuażu to kwestia indywidualna. W końcu ciało mamy na swoja własność i jeżeli chcemy zrobić ten tatuaż to czemu nie. Ból da się z pewnością przeżyć, bo przecież co niektóre rzeczy bolą bardziej i są jak najbardziej do wytrzymania:)
OdpowiedzUsuńPrezentuje się super! Podziwiam za odwagę!
Ładny tatuaż ;) sama się zastanawiam ale trochę się boję.
OdpowiedzUsuńMi od zawsze marzy sie tatuaz na nadgarstku, ale sie mega boje.
OdpowiedzUsuńmi marzy się na łopatce, a najlepiej cały rękaw <3
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać swojego pierwszego tatuażu:)
OdpowiedzUsuń